niedziela, 26 kwietnia 2026

Mission: Impossible – Dead Reckoning (2023), reż. Christopher McQuarrie, cz. IV

      Dzisiaj chciałbym się podzielić kolejnymi zdjęciami z Rzymu śladami "Mission: Impossible". Zapinać pasy i jedziemy dalej!

     W tym miejscu nie tylko gnałem za dobrze dopasowanymi ujęciami. Tutaj zatrzymałem się na chwilę żeby łapać widoki, które przez kilkadziesiąt lat życia podziwiała pewna, konkretna osoba. Powyższe miejsce, a konkretnie kamienica widoczna po lewej stronie to miejsce zamieszkania Ennio Morricone w latach 1970-2017, czyli aż do śmierci. Wyobraźcie sobie: pisał muzykę np. do "The Thing" albo "Misji" i przechadzał się tymi okolicami. Nawet dzisiaj nie mogę tego do końca ogarnąć. 
     A samo miejsce to bezpośrednie sąsiedztwo placu Weneckiego, z pomnikiem Wiktora Emanuela II w tle na tym ujęciu. Co jest dość zaskakujące, mamy tu pewną konsekwencję w pościgu, bo póki co filmowy pościg porusza się zgodnie z ukształtowaniem miasta. 
     "Ruch jak w Rzymie" - tak się mówi nie bez powodu. Czekałem dłuższy czas żeby wykonać to ujęcie bez pojazdów na ulicy, a i tak w końcu się poddałem i wybrałem to, na którym są dwa - te oddające ducha Italii - skuter i Fiat Panda. 
     Oglądając tę scenę pierwszy raz zastanawiałem się skąd wzięli taką ilość skuterów do zniszczenia. Czy to są jakieś atrapy czy może złomowane egzemplarze? Tak czy siak fajnie ogląda się taką destrukcję. 
     Przechodzimy do zabawniejszej części całej sekwencji. Na scenie pojawia się żółty Fiat 500, a film przechodzi z gatunku "akcja" do "komedia". Swoją drogą, kiedy Bond ścigał się po ulicach Rzymu w "Spectre" to też mieliśmy do czynienia z tym autem, tyle że w nowszej odsłonie. 
     Kiedy dotarłem na miejsce zaskoczyłem się niemiło, bo tutaj również odbywał się remont i spota część budynków była przysłonięta. Cieszę się, że pomimo tego udało się chociaż wykonać prawidłowe zdjęcia. Próbowałem też znaleźć jakiś ślad po uderzeniu Fiata w znak przy budynku po lewej, ale nic takiego tam nie znalazłem.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

La Dolce Vita (1960), reż. Federico Fellini

      Przyszła pora na klasykę. Scena z fontanną Di Trevi z "La Dolve Vita" jest jedną za bardziej rozpoznawalnych w światowej kinematografii. Hollywoodzka gwiazda, Sylvia (Anita Ekberg)brodzi w wodzie w długiej czarnej sukni, ucieleśniając wolność i zwierzęcą witalność, podczas gdy Marcello (Marcello Mastroianni) podąża za nią, oczarowany, ale ostatecznie bierny.

     Mimo że na ekranie scena wygląda na zmysłową i ciepłą, rzeczywistość była zgoła inna: kręcono ją w marcu, kiedy woda w fontannie była lodowata.  

                        
     Ekberg, Szwedka przyzwyczajona do chłodu, stała w wodzie przez godziny bez mrugnięcia okiem.
                       
     Mastroianni natomiast potwornie marzł – krążą legendy, że pod garniturem nosił skafander nurka i wypił całą butelkę wódki, żeby przetrwać zdjęcia. W momencie kręcenia finałowego zbliżenia był ponoć kompletnie pijany.
     Dla Felliniego ta scena nie była tylko "ładnym obrazkiem". To moment, w którym sacrum, a więc monumentalna barokowa fontanna, miesza się z profanum - nocnym życiem bohaterów oraz celebrycka pustką.
     Marcello szuka w Sylvii czegoś głębszego, niemal boskiego, ale gdy woda w fontannie nagle przestaje płynąć o świcie, czar pryska. Zostają sami w świetle dnia, które obnaża ich zagubienie.
     W 1996 roku, po śmierci Marcello Mastroianniego, fontannę Di Trevi wyłączono i przyciemniono na niej światła na znak żałoby – tak silnie aktor był kojarzony z tym jednym, konkretnym miejscem.