"Znowu te schody" ktoś może pomyśleć. Faktycznie, trochę ostatnio poniosło mnie w ten kierunek Rzymu, ale moim zdaniem to nawet fajnie. Jedno miejsce, które od dziesięcioleci pozostaje niezmienione, a pojawiło się ostatnio w dwóch filmach akcji. Dzięki temu możemy ocenić jak jedna lokacja może się przysłużyć w różnych scenariuszach bazujących na dużej dawce adrenaliny.
W 10 odsłonie "Szybkich i wściekłych" sam pościg zaczyna się dużo wcześniej, ale ja zdołałem uwiecznić jedynie lokacje z Hiszpańskich Schodów. Sekwencja z tym właśnie zabytkowym obiektem zaczyna się na ich szczycie. Trudno było wykonać dobre zdjęcie z racji dużego ruchu. I tak musiałem odczekać swoje na odjechanie dostawczaka, który zasłaniał mi cały widok. A widok filmowy wydaje się być trochę podrasowany, bo panorama miasta wcale tak fajnie nie prezentuje się z tak niskiej perspektywy.Przechodzimy do samego mięsa i rzucamy płonącą bombę-kulę wyburzeniową prosto na schodu. Podobnie jak w przypadku "Mission: Impossible" nie sądzę żeby jakiejkolwiek efekty praktyczne zostały nagrywane w tym miejscu, aczkolwiek przypuszczam, że wykorzystano tutaj więcej autentycznych zdjęć schodów niż w konkurencyjnym filmie. Co na tym zdjęciu rzuca się w oczy to dorobiony budynek w tle.
Domini śmiga swoim Dodgem żeby ratować co się da. I spoko - byłem tam, schody są całe. Dzięki Dom!
Mimo że tego nie widać, ale akcja chyba dzieje się w zimową noc. Przypuszczam, że to o takiej porze może być na schodach taka ilość turystów jak to pokazano na filmie. Ja musiałem pechowo trafić na jakąś ich kumulację.
Śmieję się, ale lubię dobrze nakręcone, nawet jeśli bezmyślne, sceny akcji. I chyba śmiało mogę do takowych zaliczyć pościć za płonącą kulą.
Pewne braki czasami wychodzą, jak na przykład nienaturalna fizyka w ruchu auta, ale nie ma się co czepiać za bardzo. Dalego temu do wpadki z kraksą auta w "Wyścig z czasem".
Nie mogło zabraknąć szerokiego planu, który w filmie prezentuje się bardzo fajnie.
Nawet fontanna nie zatrzymała tego olbrzyma, ale przynajmniej trochę ostudziła temperaturę. Kula nie ma czasu na przystanki i pędzi dalej uliczkami Wiecznego Miasta.








































