Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do widzenia do jutra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do widzenia do jutra. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 listopada 2023

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. X

      Zapraszam do zapoznania się z kolejnymi zdjęciami z kortów tenisowych w Gdyni. Pomimo tego, że obiekt został dość mocno rozbudowany od czasów kręcenia tutaj zdjęć, sam kort który służył za plener do tej sceny nie zmienił się znacząco. Dla mnie to jest niemałe zaskoczenie...






 

poniedziałek, 26 września 2022

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. IX

      Temat tego filmu romantycznego nie został jeszcze u mnie zamknięty, jak początkowo zakładałem. Podczas kolejnej wycieczki nad morze miałem czas, żeby odwiedzić jeszcze jedną lokację, w której powstawały zdjęcia. Mowa o kortach tenisowych klubu Arka Gdynia. Kilka lat temu próbowałem się z klubem mailowo skontaktować w celu zapytania o możliwość jego odwiedzenia i sfotografowania. Nie doczekałem się odpowiedzi i temat zarzuciłem. Będąc ostatnio już w samej Gdynia postanowiłem zaryzykować i pójść tam na żywca. Opłacało się, bo chociaż nie wszystkie zdjęcia odtworzyłem jak należy, to udało się uchwycić to co najważniejsze. Zapraszam do zapoznania się z efektami. 

     Obecnie korty otoczone są banerami reklamowymi, co nie przeszkadzało jednak w naśladowaniu pierwszego ujęcia z tej sekwencji. Co prawda całość widoczna za płotem jest rozmyta, ale tak właśnie teraz prezentuje się to miejsce.
     Jako że nie chciałem prowokować pracowników to wyrzucenia mnie z terenu ośrodka, nie pytałem o możliwość wejścia na samą płytę kortu, ani tym bardziej nie robiłem tego bez pytania. Powyższe ujęcie zostało nagrane z poziomu środka kortu, ja zrobiłem zdjęcie zza płotu.

     Szykując się do wyjazdu nie spodziewałem się, że będę miał problem ze zlokalizowaniem właściwego miejsca. Okazuje się, że na terenie klubu znajduje się kilkanaście boisk. Znalezienie właściwego zajęło mi trochę czasu ponieważ od czasu produkcji obiekt, oprócz tego że się rozrósł, to zmienił się w istotny sposób. Na szczęście same korty, na których powstawały zdjęcia, są wciąż w tych samych miejscach. Na powyższym zdjęciu widać, na ile rozrosła się trybuna pierwszego kortu.
     A to już widok z niej. Oprócz tego, że przybyło tu kilka rzędów ławek, za samą trybuną powstał budynek. Co ciekawe, samo otoczenie kortu pozostało zaskakująco podobne do tego tego co widzimy w filmie.
 

niedziela, 25 sierpnia 2019

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. VIII

     Wydawało mi się, że z plenerami filmu "Do widzenia..." pożegnałem się na dobre, ale kilkanaście dni temu odbyłem kolejną podróż do Trójmiasta i przy jej planowaniu odkryłem, że jest jeszcze coś, co mógłbym pokazać.  
      Chodzi o moment, w którym Jacek i Margueritte wędrują po placu targowym, a spacer ten kończy się ich pierwszym pocałunkiem. Scena była nagrywana przy Hali Targowej w Gdańsku. Pierwsze ujęcie, pokazujące ich przyjazd dorożką, pokazuje owo miejsce z nieco wyższej perspektywy. Robi wrażenie to, jak wyglądały te uliczki w roku 1960. W tle widać fragment wieży Bazyliki Mariackiej.
      Po obróceniu kamery w prawo widać już sam plac targowy i część Hali. Nie byłem w stanie osiągnąć tej samej wysokości co na filmie, ale mogę powiedzieć, że takie budki ciągną się dalej w ilości pięciu rzędów.
      Widok z przeciwnej strony. Przez zabudowanie tego placu może stracił on trochę uroku, ale zapachy świeżych owoców i warzyw rekompensują tę różnicę. 
      Podobne ujęcie, z tym, że widać tu nieco więcej kamienic z tyłu.

piątek, 8 kwietnia 2016

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. VII

     Koniec żartów. Dzisiaj już lokacje na poważnie (o ile to możliwe). A w tym wpisie wracamy do Gdańska śladami filmu "Do widzenia, do jutra...".
     Powyższe ujęcie może być znajome dla widzów TVN-u, bo z tego co zdążyłem zauważyć przeglądając od czasu do czasu telewizję, to z tej perspektywy jest prezentowane to miasto kiedy wspomina się na antenie o pogodzie. Dość ciekawa panorama, która w porównaniu z filmem nie zmieniła się zbyt poważnie. 
     O tej mozaice było ostatnio głośno z powodu planów jej usunięcia (i protestów przeciwko temu) przez właściciela budynku (w którym znajduje się kino Neptun). Nie śledzę sytuacji na bieżąco, więc nie wiem jak sytuacja wygląda obecnie, ale wspomnę tylko, że trafiłem na tę lokację przypadkowo (nie wiem dlaczego, ale nie udało mi się jej znaleźć wcześniej), zmierzając w kierunku innej, z "Dwóch ludzi z szafą". Jak na strzał z pamięci, dopasowanie wyszło całkiem przystępnie. 

wtorek, 4 sierpnia 2015

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. VI

     Dzisiaj na blogu kolejna dawka wakacyjnej przygody miłosnej związanej z filmem "Do widzenia, do jutra...". W tym poście przenosimy się do Gdańska, w pobliże Bazyliki Mariackiej. 
     A tutaj sytuacja wygląda znacznie inaczej niż w filmie. Oglądając go zastanawiałem się czy to możliwe, żeby przestań prezentowana w tej scenie została zachowana do dzisiaj. Naturalnie, w centrum tak dużego miasta, gdzie każdy metr jest cenny, a aut coraz więcej, trudno byłoby zachować stan sprzed więcej niż 50 lat. Ponadto, przestrzeń została zmniejszona przez (zakładam że odbudowaną) kamienicę wzdłuż ulicy Piwnej. 
     Boczne wejście do Bazyliki. Większość lokacji w miastach zmienia się w taki właśnie sposób. Jeśli turystyka filmowa będzie się cieszyć zainteresowaniem za kolejne pół wieku, takie porównanie dopiero będzie miało moc. 

piątek, 17 kwietnia 2015

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. V

     Pozostając w wakacyjnym nastroju, zapraszam do zapoznania się z kolejną serią zdjęć z romantycznej klasyki Janusza Morgensterna. 
     Planem zdjęciowym tego fragmentu filmu był jeden z gdańskich akademików znajdujących się przy ulicy Do Studzienki. Chociaż fabuła nie zdradza tego dosłownie, można śmiało przypuszczać, że bohater Cybulskiego porwał swoją znajomą właśnie z akademika. Obiekt odwiedziłem na początku lipca, kiedy większość studentów opuszcza ten rejon, natomiast domyślam się, że w wysokim sezonie atmosfera może być podobna do tej przedstawionej w filmie.
     Oprócz dobudowania skośnego dachu i zainstalowania poręczy, niewiele zmieniło się przy samym wejściu. Ciekawsze rzeczy można było za to zauważyć wewnątrz budynku. Cały urokliwy wystrój charakterystyczny dla lat 50-tych został naturalnie zastąpiony współczesnym plastikiem. Niestety, nie dostałem pozwolenia na zrobienie tam zdjęć, więc ewentualne porównanie zostawiam wyobraźni. 
     Na koniec zbliżenie na jedno z okien. Dzisiaj tą samą scenę trzeba by było nakręcić z iluzjonistą, ale kiedyś najwyraźniej było o połowę bezpieczniej. 
PS. Serdeczne podziękowania dla Pani Aleksandry z Biura Prezydenta ds. Promocji Miasta za pomoc z zlokalizowaniu akademika.  

sobota, 21 lutego 2015

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. IV

     Witam. Dzisiaj na blogu powrót do Gdańska śladami zakochanego Jacka i Margueritte.
     Wszystkie trzy ujęcia zostały wykonane z praktycznie jednego miejsca przy fontannie Neptuna. Na pierwszym zdjęciu widać wieżę ratusza. Dopiero teraz zauważyłem, że wskazówki, chociaż pokazuję inne godziny, są na podobnych pozycjach.  
     I kolejny już raz wspomniana fontanna. Z ciekawych zmian widzę pojawienie się dwóch posągów na szczycie kamienicy po lewej stronie. 
    Miejsce i zmiana, o której wspominałem w poście związanym z serialem "Podróż za jeden uśmiech". Ulica została zamknięta dla ruchu zmotoryzowanego, na korzyść pieszych.  

piątek, 21 listopada 2014

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern, cz. III

     Polska złota jesień powoli dobiega końca, a na horyzoncie pojawia się już mniej atrakcyjna, jak dla mnie przynajmniej, zima. Dlatego, żeby nie dać się tej ponurej atmosferze, na blogu cofnę się jeszcze do lata. Co prawda lata sprzed ponad pół wieku, ale jakże intensywnego dla bohaterów dzisiejszego filmu.  
      Pierwszy kadr pochodzi z pierwszej wizyty Jacka pod domem Margueritte. Chociaż posiadłość nadal ma sporą powierzchnię, przechodząc koło niej pierwszy raz minąłem ją niezauważoną. Sporo zmieniło się w bezpośrednim otoczeniu samego domu, w tym przede wszystkim wysokość i gęstość zieleni przy płocie. Na powyższym zdjęciu widać też, jak gruntowanie została przerobiona strona, na której wcześniej znajdował się podjazd pod dom. Płot w tym miejscu wciąż się znajduje, ale zdjęcie musiałem wykonać ponad nim, właśnie z powodu gęstych krzewów. 
     A tutaj kadr z ostatniej wizyty pod wspomnianym domem. Przede wszystkim w oczy rzuca się skala, w jakiej rozwinęła się motoryzacja. Można tylko żałować, że kiedyś nie było mody na kręcenie filmów o zombiakach. 

czwartek, 11 września 2014

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern , cz. II

      Od dłuższego czasu zabierałem się za napisanie tego postu, nie wiedziałem jak zacząć i tak zostało, więc dzisiaj będzie krótko i bez dłuższych refleksji.
     Skrzyżowanie ulic Koziej i Piwnej. Tuż przy nim znajduje się kawiarnia, w której bohater Cybulskiego spędza wolne chwile spotykając się ze znajomymi. Uwagę zwraca to jak uboga była ulica w tamtych latach. Żadnych słupków, reklam, znaków (z wyjątkiem nazwy ulicy).  
     A to już samo wejście do kawiarni, które wtedy prowadziło w kierunku piwnic kamienicy. Obecnie ten portal jest zabity jakąś dyktą, co mnie dość mocno zmyliło, bo skierowałem aparat w nieco inny punkt (dlatego finałowe porównanie ma trochę inne proporcje). Stoliki przed kawiarnią nie są już tutaj niczym nadzwyczajnym. 
     Ta sama kawiarnia co powyżej, ale pokazana z innej strony. Charakterystyczne płaskorzeźby zostały prawie całkowicie zasłonięte przez mniej charakterystyczne parasole i kwiaty. 

poniedziałek, 14 lipca 2014

Do widzenia, do jutra... (1960), reż. Janusz Morgenstern

     Zanim Richard Linklater kupił dzisiejszych trzydziestolatków początkiem swojej trylogii w postaci "Przed wschodem słońca", 35 lat wcześniej debiutujący Janusz Morgenstern opowiedział identyczną historię o zauroczeniu w swoim "Do widzenia, do jutra...". Taki czasowy i geograficzny rozstrzał pokazuje jak bardzo uniwersalne i powszechne są historie przedstawione w obu filmach i udowadnia, że pragnienia ludzi na pewnym etapie życia pozostają niezmienne.
     Czytając opinie o polskim klasyku wiele razy trafiłem na zarzut, że fabuła filmu jest banalna czy wręcz nudna. Potrafię sobie wyobrazić, że część współczesnych widzów inaczej rozegrałaby spotkanie z tego typu miłością, omijając wszystkie słowne zbliżenia i przechodząc od razu do czynów. Dla bardziej wrażliwych, ta historia będzie romantycznym przeżyciem opartym zresztą o wątki z życiorysu współautora scenariusza - Zbigniewa Cybulskiego. Sam film warto zresztą obejrzeć dla tego aktora, który według relacji ekipy, przed kamerą grał samego siebie, i Teresy Tuszyńskiej, której Margueritte jest żywą definicją słowa "urocza".       
     Zdjęcia do filmu powstawały w Sopocie i Gdańsku. Plenery tego drugiego miasta posłużyły za miejsce pierwszego spotkania obu bohaterów. Powyżej widzimy fragment ulicy Wartkiej i Rybackiego Pobrzeża, które znacznie zmieniły się od lat 60-tych, ale mimo to zachowały charakterystyczny klimat tworzony przez ceglane budowle. 
     To przeciwna strona ulicy Wartkiej, na której wciąż można rozpoznać te same budynki jednak w lepszej formie. Sklep po lewej stornie nieco zmienił swój charakter oferując zamiast warzyw biżuterię, ale na pewno w miejscu restauracji wciąż jakaś funkcjonuje.  
     W filmie pojawia się to samo ujęcie z innego dystansu, które zdecydowałem się również zamieścić, żeby pokazać jak zmieniło się zagospodarowanie miejsca przed lokalami. Ilość turystów i samochodów mieszkańców Gdańska z pewnością zwiększyła się n-krotnie i to własnie bardzo dobrze widać na tym zdjęciu. Czy wizualnie miejsce to zyskało czy straciło, zostawiam pytaniem otwartym.