Z dzisiejszym wpisem wracam do Pragi. Nie było mnie w tym mieście kilka dobrych lat, a sporo się tu działo. W kolejnych wpisach będę się dzielił lokacjami z dwóch nowych filmów i jednego, o którym już wspominałem. Na początek leci "The Gray Man" - netflixowy film akcji, który zapamiętałem szczególnie przez sporo dronowych ujęć ale też faktu, że jedna "action packed" scena dzieje się przed praskim Rudolfinum, czyli miejscem, które kilkukrotnie odwiedzałem z racji koncertów Film Music Prague. Mam do tego miejsca, ale też całego miasta, szczególny sentyment, bo byłem tam na pierwszym koncercie muzyki filmowej, zanim stały się one tak popularne i względnie dostępne w Polsce. Miałem nawet okazję ścisnąć tutaj dłoń Harremu Gregsonowi-Williamsowi.
Wracając do samego filmu - ogólne wrażanie po seansie miałem takie, że dużo się dzieje, ale sam obraz nie zapada w pamięci na długo. Taki film do obejrzenia na raz i na razie. No ale ja pozwoliłem sobie powtórzyć przynajmniej omawiane tu sekwencje i przyznaję, że mimo iż czasami są zbyt bajkowe i momentami zgrzytają CGI, to są wciągające.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz