niedziela, 29 października 2017

Popeye (1980), reż. Robert Altman, cz. II

     Dzisiaj kolejna wizyta w Wiosce Popeye'a.
     Widok na główną ulicę, na której końcu znajduje się dom rodzinny Olivi. W tym kadrze jest on najmniej zmienionym elementem z pozostałych tu widocznych. Kładka doczekała się solidniejszych balustrad z obu stron, domek po prawej stronie prawie całkowicie został zasłonięty drzewami, a ten po lewej zyskał przybudówkę, w której mieści się lada z kilkuosobową obsługą kawiarni (będzie to wyraźniej widać na innym zdjęciu).
     Bocianie gniazdo znajdujące się nad brzegiem zatoki. Trudno było wymierzyć dobry kąt, ponieważ miejsce z którego zrobiłem zdjęcie to dość wąska kładka. W każdym razie na pewno filmowa scenografia została zastąpiona nowszą konstrukcją. Co istotne to fakt, że górna część domu z lewej strony zachowała się w dość zbliżonej do swojej oryginalnej wersji formie. 
     Widok na miasteczko z przeciwnej strony zatoki. To porównanie może posłużyć za generalny wzór jak całość tego oryginalnego miasteczka przeobraziła się na przestrzeni tych 37 lat. Domy, które z założenia miały być ledwo trzymającymi się ruderami, uzupełniono o brakujące elementy i przede wszystkim pomalowano żywymi kolorami.  lokacje filmowe, turystyka filmowa

niedziela, 22 października 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2011), reż. Brian Kirk, cz. XII

     Trzeci odcinek pierwszego sezonu "Gry o tron" był kręcony między innymi w miejscowości Mdina, dawnej stolicy Malty.
     Miasto jest dość nietypowe, ponieważ znajduje się na wzgórzu i jest otoczone wysokimi murami przed którymi rozciąga się (sucha obecnie) fosa. Prowadzą do niego trzy wejścia, a najpopularniejszym jest to, wykorzystane właśnie m.in. w opisywanym teraz serialu (nazywane najczęściej Mdina Gate). Jak to już nie raz można było zobaczyć, dla podtrzymania klimatu "brudnych czasów" podłoże zostało pokryte błotem. Innym charakterystycznym zabiegiem było owinięcie tkaniną i sznurem wystającego po prawej stronie metalowego słupka (w ówczesnych latach po obu stronach wejścia na wiadukt takowe się znajdowały, dzisiaj nie ma po nich śladu).
     Wspomniane wejście do miasta jest rzeczywiście wyjątkowo malownicze. Do pięknej bramy prowadzi dość wąski wiadukt. Ujęcie powyższe zostało nagrane ze znajdującej się już za murami restauracji, której pracownica nie mogła się zgodzić, że tak mogło być i nie pozwoliła mi wejść na taras żeby to sobie udowodnić. Swoje zdjęcie wykonałem z poziomu fosy, przy nieocenionej, jak się okazało, pomocy selfie-sticka.
     Tak wygląda brama od wewnątrz. Moją uwagę zwrócił tu przede wszystkim kolejny sposób maskowania współczesnych elementów, czyli zasłonięcie rynien pnącą się roślinnością.
     A to widok w przeciwną stronę, gdzie lokale oczekujące turystów zostały zamienione na stragany oczekujące kupców (będzie to widać lepiej w kolejnych postach). W tym miejscu najciekawsze wydaje mi się jednak zakrycie wizerunku św. Pawła, czymś... no właśnie nie do końca rozpoznawalnym. lokacje filmowe, turystyka filmowa

niedziela, 15 października 2017

Zemsta Świętego / Vendetta for the Saint (1969), reż. Jim O'Connolly, cz. II

     Jeszcze raz Mellieha i Święty podróżujący krętą jezdnią ze swoją nowa poznaną koleżanką.
     Z tego punktu widzenia ulica jest już praktycznie niewidoczna dzisiaj. Teren, który widać na moim zdjęciu (z niewielkimi drzewkami na nim rosnącymi) nie wyrósł magicznie przez ostatnie dziesięciolecia. To na jego krańcu najprawdopodobniej była ustawiona kamera nagrywająca to ujęcie. Ja niestety nie miałem możliwości, żeby wejść tak. 
     Pomijając zmianę bariery oddzielającej jezdnię od zbocza, wydaje się, że sporo pracy włożono w renowację ściany po drugiej stronie ulicy. lokacje filmowe, turystyka filmowa

niedziela, 8 października 2017

Monachium / Munich (2005), reż. Steven Spielberg, cz. II

     Druga porcja zdjęć z wybrzeża w Sliemie, grającego Tel Awiw, w którym rozpoczyna się planowanie akcji odwetu za zamach w Monachium.
     Oznaczenia latarni wciąż są widoczne, chociaż odświeżanie ich podstaw prowadzi do stopniowego zanikania numerów.
     Przeciwna strona chodnika delikatnie zdradza miejsce kręcenia tej sceny, jako że po ulicy przejeżdża charakterystyczny (dla ówczesnych lat) autobus. Mimo tego jestem pod wrażeniem zadbania o prawidłowość kierunków jazdy.
     Podobne ujęcie podkreśla różnice w obfitości kwiatostanów na tym deptaku, aczkolwiek może ich stan zależy bardziej od pory roku niż zaangażowania miasta w te kwestie między obecnym a ubiegłymi latami. lokacje filmowe, turystyka filmowa

niedziela, 1 października 2017

Pachnidło: Historia mordercy / Perfume: The Story of a Murderer (2006), reż. Tom Tykwer, cz. XI

     Dzisiaj ostatnie zdjęcia labiryntu Horta w porównaniu z obrazem Toma Tykwera.
     Widok na wprost zejścia uzmysławia, że figurka znajdująca się w centrum labiryntu nie jest filmowym rekwizytem, jak mogłoby się wydawać, ale autentycznym "wyposażeniem" tego miejsca. Natomiast, mimo że nie doczekałem w tym miejscu wieczora, wszystko wskazuje na to, że już oświetlenie widoczne na filmie było przygotowane wyłącznie do zdjęć. 
     Patrząc na to porównanie błyskawicznie przypominam sobie moją niemoc przy próbie wykonania dobrego zdjęcia. Wysokość labiryntu na tyle przekraczała moją, że robienie tego zdjęcia było niecodzienną gimnastyką. Musiałem wysoko podnieść rękę stojąc na palcach i wymierzyć aparatem na tyle, żeby jakoś zgrać zdjęcie z filmowym ujęciem. Nie było się o co oprzeć, na niczym stanąć więc zrobiłem kilka podejść, mając nadzieję, że w domu będzie można coś sensownego skleić. Wyszło najwyżej średnio, ale istotne jest to, że widać najciekawszą rzecz, jak tutaj się rozegrała. Mianowicie krajobraz powyżej schodów został specjalnie spreparowany, najprawdopodobniej komputerowo. Pałac przy którym kręcono przemowę ojca rudowłosej dziewczyny znajduje się w innym miejscu tego kompleksu, natomiast w tym ujęciu wklejono go tuż przy schodach (zresztą na takie ułożenie wskazywała poprzednia część filmu). Dodatkowo, za pałacem widać dość wysokie wzniesienie z rozsianymi na nim domami, co podkreca znacznie klimat tego miejsca.

niedziela, 24 września 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2011), reż. Tim Van Patten, cz. XI

     Wracamy do "Gry o tron" ale póki co nie w postaci szóstego, a pierwszego sezonu. Duża część produkcji początkowych odcinków tego serialu miała miejsce na Malcie. Pewnie taka sytuacja trwałaby przez następnych sześć sezonów gdyby nie pewien nieszczęśliwy wypadek. Ale o tym za chwilę. 
      Pierwszy odcinek, a w nim ślub Khala Drogo i Daenerys. Impreza miała miejsce przy słynnym "Lazurowym oknie", które przestało istnieć 8. marca bieżącego roku. Smutny widok, ale natura nie jest sentymentalna.   
    Przeciwna strona nie zmieniła się tak drastycznie. Okolica dalej wygląda pieknie i mimo faktu, że "oka" już nie ma, wciąż przybywa tu wielu turystów, a cała infrastruktura jest zachowana.
     Mimo, że na powyższym zdjęciu powierzchnia jest w miarę płaska, to już za chwilę robi się bardzo nierówna. Dlatego na potrzeby tej sceny te nierówności pokryto folią, która została przysypana piaskiem, po którym poruszali się aktorzy, statyści i cała ekipa. I to on był przyczyną tego, że produkcja "Gry o tron" pożegnała się z Maltą na zawsze. Kontrahent wynajęty przez producentów wykonał swoją robotę na tyle źle, że folia ostatecznie przepuściła piasek, tworząc nieodwracalne zniszczenia tego bogatego w minerały środowiska. Kara za ten numer (36,500 euro) została nałożona przez Ministerstwo Środowiska na kontrahenta, który przerzucił ją na producentów i na tym się historia kończy. 
     Tak wygląda z bliska ta pechowa strefa. W wielu miejscach ze skał wystają jakieś plastikowe elementy, które najprawdopodobniej miały związek z opisanym wypadkiem.

niedziela, 17 września 2017

13 godzin: Tajna misja w Benghazi / 13 Hours: The Secret Soldiers of Benghazi (2016), reż. Michael Bay

     Michael Bay to gorące nazwisko w świecie filmu. Dla jednych to maszyna do robienia pieniędzy, dla innych "Antychryst" kina rozrywkowego, pozostali albo kupują jego styl albo nie. Jak by nie patrzeć, facet ma swój własny głos. Dla mnie jest on esencją dopracowania technicznego w amerykańskim kinie. Pytanie czy za pomocą tylko tego elementu można zrobić wciągający film zostawiam otwarte. 
     Sam nigdy bym nie przypuszczał, że postawię nogę w miejscu, gdzie ten reżyser pracował. Zakładałem, że bawi się swoimi zabawkami w słonecznej Kalifornii, a reszta świata w jego filmach powstaje tylko na zielonym ekranie. Zdziwienie przyszło, kiedy dobrałem się do filmu opartego na autentycznych wydarzeniach z 2012 roku - ataku libijskich rebeliantów na amerykańską placówkę dyplomatyczna. Fakt, że był kręcony w Europie to jedno. Druga sprawa, że jest to film co najmniej dobry, a jakoś cicho było o nim w Polsce (do dzisiaj nie ma nawet zarysu fabuły na Filmwebie). Wciąż jest to kino typowo męskie, dużo tu wybuchów, strzelanin (na tym oparta jest właściwie główna oś fabuły), są wyłącznie źli i dobrzy, ale ktoś, kto jest wrażliwy na tego pana reżysera, nie powinien wymiotować podczas seansu. Ja z przyjemnością do tego filmu wrócę.   
     Nie rozpisując się za bardzo ponad to, co tu najbardziej interesujące, przechodzę do sedna. Zdecydowana większość filmu była kręcona na Malcie (jedynie pojedyncze ujęcia powstały w Maroku). O każdym z miejsc będę krótko pisał przy wklejaniu konkretnych zdjęć. Teraz pora na jedną z początkowych scen, gdzie cierpliwość dwóch amerykańskich agentów poddawana jest próbie przez lokalnych stróżów prawa.  
     Kontrola, do której zostali zatrzymani została nakręcona w Valletcie przy ulicy Liesse nad którą znajduje się charakterystyczna kładka.
     Miejsce zostało dość dosadnie przerobione na libijski krajobraz. Pojawiają się zwisające po bokach flagi, druty kolczaste, podziurawione płachty, poniszczone auta, porozrzucany złom i masa facetów z bronią. Do tego dochodzi ogarniający wszystko dym. 
     To ujęcie zostało nakręcone ze wspomnianego wcześniej przejścia nad ulicą. Punkt światła jest zagadkowego pochodzenia  w świecie filmowym (ni to odbicie słońca, ni lampa) i miał chyba za zadanie jedynie ożywić obraz, właśnie w takim bay'owskim stylu.
     Tuż przy tym miejscu stoi jeden z dwóch (które zauważyłem na wyspie) znaków, sygnalizujących wielkość przemysłu filmowego jaki tam się rozwija. Podanych jest tu 6 tytułów filmów, które były kręcone w tym miejscu, między innymi właśnie "13 godzin...".