Pokazywanie postów oznaczonych etykietą locations. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą locations. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2019

Wszystko o mojej matce / Todo sobre mi madre (1999), reż. Pedro Almodóvar, cz. VII

      Po dłuższej przerwie przyszedł czas na kolejną lokację z "Wszystko o mojej matce". Większość z nas szpital odwiedza zapewne w ostateczności. Ja pokusiłem się o jego szybkie zwiedzenie w ramach turystyki filmowej i powiem, że będąc tam, czułem się raczej ja w centrum handlowym niż miejscu, gdzie leczy się ludzi.
  
     Frontowa część budynku jest przeszklona, a po otwarciu się automatycznych drzwi widzimy bardzo przestronny hol. Od czasu produkcji niewiele w tej części się zmieniło; w oczy rzucają się jedynie inne naklejki na szybach.
     Ujęcie przedstawiające pierwsze piętro zostało nagrane z kranu albo innej platformy, ja je powtórzyłem z poziomu ulicy, ale i w tym wypadku nie mam mowy o poważnych ingerencjach w budynek.     

niedziela, 5 listopada 2017

Wszystko o mojej matce / Todo sobre mi madre (1999), reż. Pedro Almodóvar, cz. VI

     Katalonia, a konkretnie Barcelona, w obiektywie Affonso Beato i świecie Pedro Almodóvara.
     Dzisiejsze trzy zdjęcia pochodzą z sekwencji przedstawiającej poszukiwania śladów swojego syna przez główną bohaterkę w ciemnych stronach Barcelony. Miejsce schadzki różnych ciemnych typów zostało nakręcone na Carrer de les Caputxes znajdującej się nieopodal dzielnicy gotyckiej, jednej z najbardziej reprezentatywnych dzielnic tego miasta.
     Klimat odizolowania został osiągnięty głównie przez kręcenie w nocy i rozstawienie kilku podejrzanie wyglądających osób po kątach, bo w gruncie rzeczy miejsce to wygląda jak przeciętna boczna uliczka.
     Oprócz drobnych elementów jak banery przy sklepach czy znak drogowy poważnych zmian nie zanotowano. lokacje filmowe, turystyka filmowa

wtorek, 18 lipca 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2016), reż. Mark Mylod, cz. X

     Kolejne zdjęcia z "Gry o tron". W tym wypadku kontynuujemy wątek Aryi szykującej się do opuszczenia Braavos. 
     Jesteśmy na tym samym mostku, z którego bohaterka podziwiała panoramę tego miasta z kolosem w tle. Po chwili nostalgii zostaje zaatakowana przez swoją nauczycielkę z Domu Czerni i Bieli. Dźgnięta nożem ucieka do rzeki. Chociaż w serialu rzeka, która płynie po mostkiem, jest dość głęboka, to w rzeczywistości nie płynie tędy nawet skromny strumyk. Ktokolwiek odgrywał więc rolę Aryi przeskakującą przez murek, lądował najprawdopodobniej na materacach.
     Po jakimś czasie bohaterka wychodzi na brzeg (ta scena była kręcona gdzieś w Irlandii) i ostatkiem sił udaje się po pomoc do kobiety, którą poznała w wędrownym teatrze. Skromna uliczka ponownie, przy pomocy statystów i rekwizytów, została z pompą zamieniona w klimatyczny trakt. Tuż za lewą krawędzią kadru znajduje się miejsce, w którym Arya wykupiła sobie miejsce na statku, mającym ją wywieźć z miasta.

wtorek, 27 czerwca 2017

Wszystko o mojej matce / Todo sobre mi madre (1999), reż. Pedro Almodóvar, cz. V

     Dzisiaj połączenie kina z teatrem, bo pojawiają się zdjęcia z sekwencji opowiadających o relacjach matki z synem, a potem z aktorami jego ulubionej sztuki "Tramwaj zwany pożądaniem".
     Screen z filmu zawiera w sobie dwa ujęcia, ponieważ jedno przechodziło w drugie dość długo, a zależało mi na tym, żeby pokazać te żarówki z bliska. Oprócz tego, że większość z nich wydaje się obecnie świecić trochę słabiej, to ma się wrażenie, że czystość zadaszenia pozostawia dużo do życzenia. Aczkolwiek te ujęcia był kręcone nocą, więc możliwe, że i wówczas sytuacja była podobna.   
     Wygląda stanowiska z biletami i informacją, a przynajmniej jego widoczna część, nie zmienił się w ogóle. 
     Wejście frontowe również zostaje w bardzo zbliżonej formie, a właściwie to powiedziałbym, że identycznej. Jedyne co je różni to natężenie i kolor światła, ale to już kwestia aparatu itd.

wtorek, 6 czerwca 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2016), reż. Mark Mylod, cz. IX

     Dwa kolejne zdjęcia z "Gry o tron" przedstawiające Braavos w plenerach Girony.
     Jesteśmy w sąsiedztwie Placa del Jurats, na którym kręcono sceny z wędrownym teatrem (plac znajduje się tuż za prawą krawędzią kadru). Arya wędruje spokojnie po mieście oczekując na wypłynięcie z miasta.
     W trakcie spaceru zatrzymuje się na moście i podziwia panoramę miasta, a my kolejny raz możemy obserwować fantazję ludzi odpowiedzialnych za efekty specjalne. Suche korytko strumyka zostało zamienione (już po raz drugi) w obfitą rzekę, ale cała frajda rozgrywa się na dalszym planie, gdzie zieleń i skromne zabudowania zostały zamienione w tętniące życiem miasto z czuwającym nad nim kolosem. Świetna sprawa.

poniedziałek, 8 maja 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2016), reż. Mark Mylod, cz. VIII

     Wracamy do Girony, gdzie niestety, wbrew wcześniejszym przypuszczeniom, ekipa nie zagościła podczas kręcenia kolejnego, siódmego sezonu.
     Tym razem przypatrzymy się miejscu, w którym Arya wykupuje sobie miejsce na statku, odpływającym z Braavos. Targowisko, po którym się przechadza znajduje się w bliskim sąsiedztwie placu, na którym występował objazdowy teatr. Właściwie to trzeba powiedzieć, że całe stare miasto jest tutaj w zasięgu nawet najbardziej leniwego pieszego.
     Wbrew temu co widać na zdjęciach, miejsce nie jest pozbawione turystów. Większość z nich przechadza się po prostu chodnikiem znajdującym się nieco poniżej. 
     Stolik, jak i pozostałe elementy scenografii, zostały dodane specjalnie dla tej sceny. Moją uwagę najbardziej w tym miejscu przykuły listwy zasłaniające metalową balustradę. Wydawać by się mogło, że w swojej rzeczywistej formie nie będzie przeszkadzać, a jednak, postanowiono zmienić i taki drobiazg.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Wszystko o mojej matce / Todo sobre mi madre (1999), reż. Pedro Almodóvar, cz. IV

     Ulica, która dzisiaj pojawia się na blogu zatrzymała mnie na dłużej niż się tego spodziewałem. Zmiany, które tutaj zaszły wprowadziły mnie w większą dezorientację, ale po szczegóły odsyłam niżej.
     Ujęcie z palmami nie było jeszcze tak trudne do zidentyfikowania, w końcu są one tutaj dość dobrym odnośnikiem. Wystarczyło tylko stanąć po ich odpowiedniej stronie i znaleźć charakterystyczne elementy budynków, pokrywające się z tym, co widać na filmie. Liście co prawda trochę utrudniły to zadanie, ale koniec końców wszystko jest tu na swoim miejscu. Między filmem a obecnym krajobrazem widać pewien zanik swojskości w tym miejscu, ale ciągle to jeszcze autentyczna Hiszpania. 
     I to jest właśnie ten problematyczny "moment". Może po dopasowaniu obu zdjęć nie wygląda to na fragment, który szczególnie trudno byłoby rozpoznać, a jednak, będąc na miejscu ciężko mi było się połapać. Wątpliwości zasiały we mnie głównie wnęki (drzwi/okna) po obu stronach: ta która już nie istnieje, zupełnie przerobiona część (po lewej) i ta, która się pojawiła, jak zresztą cała część od góry do dołu (po prawej). Prawdę mówiąc, to do czasu połączenia obu zdjęć nie byłem pewien który kawałek kamienicy jest tym właściwym, więc zrobiłem zdjęcia w kilku miejscach, tak, żeby można było na spokojnie wybrać to właściwe. 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2016), reż. Jack Bender, cz. VII

     Jestem w trakcie planowania wycieczki do miejsca (na razie nie zdradzę jakiego), w którym kręcono m.in. kilka scen pierwszej serii "Gry o tron". Siłą rzeczy musiałem nadrobić zaległości i zabrać się za oglądanie pierwszych odcinków. O ile magia, smoki i gatunek do którego one należą nie jest mi bliski, to serial mnie kupił. Pomijam zwroty akcji, śmierć pozytywnych bohaterów, sceny przy których "szczena opada", bo o tym słyszałem już od dawna. Największe wrażenie zrobiła na mnie robota ludzi, którzy odpowiadali za casting (ról pierwszoplanowych, a może przede wszystkim pozostałych). Gdyby były jakieś nagrody za ich pracę, to powinni zgarnąć wszystkie, podwójnie. 
     Natomiast dzisiaj ostatnie dwa ujęcia sprzed katedry w Gironie grającej Wielki Sept w szóstym sezonie.
     Jaime Lannister tuż przed wejściem na schody. W tym ujęciu nie musiano jeszcze mocno ingerować efektami specjalnymi. Takie drobiazgi jak usunięty znak czy zasłonięta drewnem rynna nie są już niczym zaskakującym.
     Nieco bliższe w porównaniu z poprzednim postem ujęcie miejsca, w którym budynki Girony zostały zastąpione tłumem ludzi. Koń i kaskader są jak najbardziej prawdziwi. Wytresowanie zwierzęcia do wbiegnięcia na 91 schodów wymagało kilku dni treningu.

piątek, 31 marca 2017

Mad Max: Na drodze gniewu / Mad Max: Fury Road (2015), reż. George Miller

     Jakiś rok temu pisałem o niezwykłej wycieczce, która doprowadziła mnie do miejsc, w których kręcono "Predatora". Wspominałem o miłych zaskoczeniach, które na mnie tam czekały i niesamowitej atmosferze przenikającej dżunglę. Nie opisałem jednak wszystkiego co tam się wydarzyło. Dzisiaj jest pora, żeby dokończyć moją zakręconą historię. 
     Otóż skacząc z jednej lokacji do drugiej i przymierzając się do robienia zdjęć trafiłem na parę geologów, prowadzących jakieś badania z tym rejonie. Jako że trafić tam na drugiego człowieka było nieprzeciętnie trudno, szybko wywiązała się rozmowa, która doprowadziła do małej, jednorazowej współpracy. Ludzie ci potrzebowali bowiem fotografa, który uwieczniłby ich działania w kilku innych rejonach świata. Sam bym się tak nie nazwał, ale ponieważ dla nich ważne było tylko to, żeby nacisnąć spust aparatu, szybko dogadaliśmy się co do szczegółów i po paru tygodniach korespondencji wyruszyliśmy w trasę. Nie muszę pisać, że na samej pracy się nie skończyło...
     ...bo jak mogłem odpuścić sobie "wyskok" w parę miejsc, które jakby same pchały mi się przed obiektyw. Okazało się bowiem, że wszystkie odwiedzane przez nas miejsca, mniej lub bardziej sąsiadowały z plenerami, w których parę lat wcześniej George Miller realizował swoją wysokooktanową wizję świata przyszłości. Tak, udało mi się znaleźć lokacje z najnowszej odsłony "Mad Maxa". Jak się okazało, mimo sporej ilości praktycznych efektów specjalnych nagranych przed kamerą (którym zawsze kibicuję), sporą rolę odegrały również efekty cyfrowe. Jak na przykład w tym miejscu, gdzie jaskinia została nałożona na zwykłą skałę.
     Mimo względnie niewielkiej różnicy czasu na obu zdjęciach, sytuacja znacząco się zmieniła. Droga widziana na filmie została zamknięta na rzecz innego fragmentu, przebiegającego nieopodal. Skutek - pustynia nie śpi, a gdy jest głodna, zje nawet spory kawałek asfaltu.
     W niektórych miejscach pośpiech okazał się przeszkodą nie do przejścia. Niestety nie zawsze miałem czas, żeby sprawdzić jakość wykonanego zdjęcia i efekt tego widać np. powyżej. Choć na szczęście w tym przypadki dużej straty nie ma. Ręczę, że krajobraz tutaj pozostał niemal nienaruszony.
     Ponieważ akcja rozgrywa się na rozleglej pustyni, a produkcja miała miejsce w takim właśnie miejscu, część ujęć byłem zmuszony zrobić "na oko". Ciężko powiedzieć dlaczego, ale na tej trasie, która na pewno posłużyła do tego ujęcia, nie trafiłem na krzaczek widoczny po prawej stronie (czyżby dodany potem?), jednak intuicyjnie wybrałem to miejsce, jako najbardziej prawdopodobne. 
     Kolejny niezamierzony efekt pędzenia bez opamiętania. W tym miejscu pustynia jakby trochę "urosła", co widać po konturach na moim zdjęciu.
     Jeden z moich ulubionych popisów ekipy wykonującej te szalone akrobacje. Po internecie krążyły już po premierze materiały przedstawiające zmianę krajobrazu w postprodukcji. To ujęcie jest jednym z tych, w którym naturalne tło kłóciło się nieco z tym, co reżyser chciał zobaczyć w filmie. W sumie nie dziwię się.
     Perełkę zostawiłem na koniec. Ujęcie, które pojawiło się w pierwszym zwiastunie filmu i w ogóle jest z nim dość mocno kojarzone. Podobnie jak wyżej, dalsza część panoramy została zastąpiona komputerowo, ale klepisko na którym stał Max i jego Interceptor trzyma się jeszcze całkiem dobrze.

wtorek, 14 marca 2017

Gra o tron / Game of Thrones (2016), reż. Jack Bender, cz. VI

     Jesteśmy przed katedrą Najświętszej Marii Panny w Gironie. Tutaj, przed jej wejściem, natknąłem się na lokalnego muzyka, który wykonywał temat z "Gry o tron" na swoim instrumencie. W serialu ten okazały budynek mieści się w królestwie Królewska Przystań. 
     Na pierwszym zdjęciu uwagę zwracają płótna, które zasłoniły znajdujące się tam w rzeczywistości figury. Ale to nie wszystko. Realizatorzy uznali, że jeszcze bardziej można urozmaicić wygląd kościoła i zwiększyli ilość pionowych załamań we frontowej ścianie, czyniąc konstrukcję jeszcze bardziej gotycką.
     W tym ujęciu jeszcze lepiej widać wykonanie tego pomysłu, najprawdopodobniej dokonanego cyfrowo. 
     A na koniec jedno z ciekawszych ujęć pochodzących z tego serialu. Girona nie ma bezpośredniego dostępu do morza, jak to jest w King's Landing, więc zastosowano efekt komputerowy na dużą skalę. Zaraz za budynkiem sąsiadującym ze schodami do katedry i placem znajdującym się przed nimi "urwano" faktyczne tło i zastąpiono je pasującym do fabuły krajobrazem, ze świetnym efektem. To jest jedna z tych rzeczy, która najbardziej intryguje mnie w set jettingu.  

czwartek, 8 września 2016

Gra o tron / Game of Thrones (2016), reż. Jeremy Podeswa

     Zgodnie z zapowiedzią, pora na lokacje z "Gry o tron", czyli coś z bardziej topowej półki. Tak pod kątem popularności, jak również względów technicznych (co jeszcze wyjdzie przy kolejnych wpisach). Na początku muszę jednak wyznać, że sam nie jestem fanem tego serialu. Co nieco o nim słyszałem, ale trzymam się raczej z dystansem. Powód jest jeden - w ostatnich latach pojawiło się tak dużo dobrych seriali, że po prostu boję się sięgać po kolejne i od nich uzależniać. Jest mi o tyle łatwiej, że fantastyka nigdy nie była mi bliska. Jeśli natomiast chodzi o lokacje, to przypuszczam, że znajdzie się spora grupa osób, która chętnie je zobaczy i to im dedykuję tę serię zdjęć. Sam przyznam, że (oprócz zwykłego zwiedzania miasteczka) porównywanie kadrów z serialu z autentycznymi miejscami było jednym z ciekawszych przeżyć na polu set jettingu, ale o tym w swoim czasie. Dodam jeszcze tylko, że zdjęcia będą się pojawiać w porządku chronologicznym, tj. tak jak to miało miejsce w serialu.
     A więc przechodząc do sedna - 7 z 10 odcinków 6-go sezonu zawiera segmenty, które kręcone były w hiszpańskim mieście Girona, oddalonym około 100 km od Barcelony. Miasto to posiada jedną z najlepiej zachowanych średniowiecznych starówek w Hiszpanii, która robi niesamowite wrażenie, abstrachując nawet od filmowych koneksji. W omawianym serialu grało ono różne filmowe miasta, a obecnie trwają rozmowy producentów z władzami na temat kręcenia tam również 7-go sezonu.  

     Trzy dzisiejsze kadry pochodzą z końcówki pierwszego odcinka (pt. "The Red Woman"). Niewidoma Arya Stark (Maisie Williams) żebrze na ulicach Braavos. Już w pierwszym zdjęciu widać to, co będzie charakterystyczne dla całej produkcji. Mimo dobrze zachowanych ulic, zostają one ucharakteryzowane na jeszcze bardziej średniowieczne (oprócz statystów i rekwizytów) przez dodanie brudu na traktach oraz zawieszenie nad nimi siatek (być może mających chronić przed słońcem). Ponadto można zauważyć, że rynna została obita tutaj drewnianymi listwami.    
     Sytuacja podobna do tej powyżej.
     Za bardzo skupiłem się na kamieniach po lewej stronie i zupełnie przestrzeliłem tło. Ale nic to, widać je na poprzednim zdjęciu. Istotne jest to, że struktura kamieni jest identyczna, co nie zawsze będzie takie oczywiste...

W tym miejsce chcę podziękować Pani Ewie Wysockiej, która, oprócz przekazania kilku praktycznych informacji, uświadomiła mnie o kręceniu zdjęć do serialu w tym miejscu. Zaabsorbowany przygotowywaniem wycieczki po Barcelonie prawdopodobnie przegapiłbym ten istotny fakt i pewnie dłuuugo nie mógł sobie tego wybaczyć.

PS. Wszelkie informacje dotyczące fabuły zaczerpnąłem ze strony www.radiotimes.com.

środa, 1 kwietnia 2015

Cast Away - poza światem / Cast Away (2000), reż. Robert Zemeckis

     Przed przystąpieniem do przeglądania tego posta proponuję otworzyć ten link i zamknąć chociaż na moment oczy. Niech to będzie forma, należącego się każdemu, oderwania się od rzeczywistości i wprowadzenie do tego co znajduje się poniżej. 
       Jak wspomniałem w pierwszym poście na tym blogu, moje zainteresowanie lokacjami filmowymi pojawiło się z momentem obejrzenia trylogii "Powrót do przyszłości". Film był dla mnie wciągającym przeżyciem i w konsekwencji zrodził marzenie, aby pojawić się w miejscach, w których rozgrywały się niezwykłe przygody Marty'ego. Warto wspomnieć, że 3 lipca tego roku minie 30 lat (!) od premiery pierwszej części. W tym czasie mój stosunek do niego nieco się zmienił, ale za to zacząłem bardziej dostrzegać kunszt reżyserii całego spektaklu. Im więcej smaczków realizatorskich zauważałem, tym większy był mój podziw dla reżysera. Po genialnym "Forrest Gumpie" i świetnym "Kontakcie" utwierdziłem się w przekonaniu, że ten człowiek jest kimś dużo więcej, niż tylko sprawnym rzemieślnikiem. W 2000 roku na ekrany kin wszedł "Cast Away", coś na kształt współczesnej wersji "Przypadków Robinsona Crusoe". Film pozwala się delektować obrazem, jak mało która wysokobudżetowa produkcja. 
     Początkowo zdjęcia miały być kręcone na Hawajach, ale kiedy okazało się, że nie można tam znaleźć lokacji bez najmniejszej infrastruktury, zdjęcia zostały przeniesione na małą wysepkę Monuriki, należącą do Fiji. Na początku roku, zupełnym przypadkiem, trafiłem na połączenie lotnicze z miastem Nadi, leżącym na należącej właśnie do Fiji wyspie Viti Levu. Chociaż nie był to mały wydatek i konieczne było wsparcie znajomych, głupotą byłoby z niego nie skorzystać. Ale chyba największą wagę przy decydowaniu się na tę podróż miał fakt, że mogłem pochodzić po miejscach, w których kolejny filmowy świat był tworzony przez Roberta Zemeckisa.      
     Luty, bo w połowie tego miesiąca podążałem śladami Chucka Nolana, był względnie ciepłym miesiącem w Polsce, ale dopiero w tamtym rejonie mogłem całkowicie zapomnieć o ziemie. I chociaż powyższe zdjęcie może do tego nie przekonywać, krótki rękawek i spodenki były maksimum o każdej porze dnia jakie można było na siebie nałożyć. 
     Jak to w klimacie tropikalnym bywa, albo niemiłosiernie grzeje albo niemiłosiernie leje. Powyżej zachmurzone niebo, czyli fragment 10 minutowego przejścia między pierwszym a drugim stanem. 
     Idąc wzdłuż niedługiej linii brzegowej, mimowolnie wypatrywałem paczek FedExu, chociaż oczywistym było, że ekipa posprzątała po sobie wszystko co było możliwe. A nawet, gdyby coś niechcący zostawili na wyspie, po okresie ponad 15 lat na pewno zostało by to pochłonięte przez naturę.
     Obok bohatera kreowanego przez Toma Hanksa, innym wzbudzającym sympatię jest... piłka siatkowa firmy Wilson, nazwana tak samo w filmie. Jeden z trzech egzemplarzy użytych w produkcji został kupiony na aukcji przez byłego dyrektora generalnego FedExu za kwotę 18.500 dolarów. Natomiast do dziś w sklepach internetowych można kupić jej reprodukcję, w cenie dostępnej już przeciętnemu zjadaczowi chleba.   
     Z Wilsonem związana jest również najbardziej poruszająca scena w filmie, kiedy to Nolan, będąc na otwartym oceanie, próbuje bez powodzenia złapać przyjaciela, który odwiązał się od tratwy. Ilość emocji, jakie wywołuje ta scena, to, moim zdaniem, kolejny dowód na niebywały talent reżysera, który potrafił sprawić, że rozstanie człowieka z przedmiotem może wywołać łzy.