Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashes and Diamonds. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashes and Diamonds. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2017

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. X

     Do pożegnalnego postu opisującego lokacje z "Popiołu..." zostawiłem jedne z moich ulubionych zdjęć z Kaplicznego Wzgórza, które dobrze obrazują sytuację jaka panuje w tym miejscu po minionych dziesięcioleciach.
     Tak więc jeśli chodzi o alejkę z wierzbami prowadzącą do samej kapliczki to pozostaje ona w zadziwiająco podobnym i przy tym dobrym stanie. Współcześnie drzewa są zdecydowanie bardziej ogołocone, ale jeśli dać im trochę czasu, to można by tu nawet zrobić dokrętki do wersji rozszerzonej filmu. 
     Zupełnie inaczej sprawa wygląda patrząc w przeciwnym kierunku. Daleki horyzont został bardzo szczelnie zasłonięty drzewami, które wyrastają tuż za wzniesieniem. Przez to cała przestrzeń wyczuwalna przy oglądaniu tej sceny, tutaj zostaje trochę zmniejszona. Szkoda, bo jadąc tam spodziewałem się zobaczyć taki właśnie krajobraz rozciągającego się gdzieś tam w oddali miasta, no ale z drugiej strony, taki kawałek zalesienia przynosi chyba więcej korzyści dla środowiska.

sobota, 6 sierpnia 2016

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. IX

     Do znudzenia, dzisiaj następne trzy zdjęcia tropem "Popiołu..." i jego trzebnickich lokacji. 
      Ale jak zrezygnować np. z tego powyżej, kiedy daje on dość znaczące pojęcie o zmianie jaka zaszła w tym miejscu? Jak pisałem w poprzednich postach, kapliczka przedstawiona na filmie sprawiała wrażenie postawionej w szczerym polu. To ujęcie dobrze przedstawia dlaczego takie wrażenie powstawało. Dzisiaj ta urokliwa przestrzeń nie jest już tak dobrze widoczna. Bliskie sąsiedztwo obrosło w różnego rodzaju altanki, które skutecznie zepsuły pierwsze, filmowe, odczucie.
      Widząc to zdjęcie znajomy zastanawiał się, czy to traktory rozjechały całe pole po 58 roku. Moja wina, zdjęcie wykonałem pod niepoprawnym kątem, trzymając aparat za wysoko, pokazując zbyt dużo pola i tym samym podnosząc linię horyzontu. Ale faktem jest, że układ pól zmienił się nieco przez te wszystkie lata.
     I jeszcze jedno unikalne spojrzenie, tym razem na drzwi kapliczki. Być może górny próg pochodzi jeszcze z okresu produkcji filmu, ale reszta to już nowa epoka. 
 A na koniec jeszcze mała zapowiedź:

sobota, 23 stycznia 2016

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. VIII

     Dzisiaj kolejne porównanie lokacji z otwierającej sekwencji "Popiołu i diamentu". Tym razem będzie to wschodnia strona kapliczki. To tutaj przebiega droga, którą zmierzała ofiara planu Macieja i Andrzeja.
     Z tej perspektywy miejsce to znacząco się nie zmieniło, aczkolwiek altanka, która stoi zaraz za wzniesieniem oraz drzewa w jej sąsiedztwie, dość mocno zmniejszają złudzenie przestrzeni obecne na filmowej klatce. 
     Lekki zwrot w prawą stronę. Teraz bardziej widać, jak zwiększył się odwód drzew. Dodatkowo, bardziej rzuca się w oczy brak słupa telekomunikacyjnego.
     Na koniec ujęcie z miejsca, w którym zatrzymał się dżip. Tutaj znowu drzewa z dalszego planu pomniejszają optycznie całe to miejsce. Inaczej niż zwykle to ma miejsce natomiast, obszar tuż przy drzewie był bardziej zarośnięty drobnymi krzakami w czasie produkcji film niż obecnie.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. VII

     Jeszcze jedna - ale nie ostatnia - seria zdjęć z Kaplicznego Wzgórza, w odniesieniu do "Popiołu i diamentu" Andrzeja Wajdy. 
     To oraz poniższe zdjęcie pochodzą z ujęcia otwierającego film. Kapilczka, mimo iż wygląda na odremontowaną względnie niedawno, obecnie pozbawiona jest krzyża na dachu. 
     Ciężko byłoby bohaterom położyć się teraz w tym samym miejscu bez uprzedniej ingerencji jakiegoś ogrodnika, ale tak właśnie wygląda dzisiaj zbocze przed wejściem do kapliczki. 
     Belka nad progiem wydaje się być tą samą co w filmie, natomiast zastanawiam się, czy półka, na której dziewczynka kładzie swój podarunek, nie została dodana, aby możliwe było zrealizowanie tej sceny.  

wtorek, 15 września 2015

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. VI

          W dzisiejszym poście jeszcze raz kawałek polskiego kina, a jednocześnie znowu Kapliczne Wzgórze - jedna z przyjemniejszych lokacji, jakie do tej pory udało mi się odwiedzić. 
     Jak wspominałem już w poprzednich postach, miejsca obfitujące w przyrodę i przy których minęło sporo czasu od produkcji, zawsze cieszyły się moim zainteresowaniem. Nawet, jeśli dotyczą niezbyt atrakcyjnego filmu, oglądanie zastanych tam zmian potrafi dać sporo satysfakcji. Będąc na przedmieściach Trzebnicy delektowałem się tą wizytą jak mało kiedy. Pogoda była wzorowa, w okolicy prawie żadnego człowieka, nigdzie mi się nie spieszyło, więc mogłem sobie pozwolić na chwilę zapomnienia i przenieść się w przeszłość. W przypadku powyższego zdjęcia zaszło stosunkowo niewiele zmian, ale i tak ustalenie odpowiednich drzew spośród kilku podobnych zajęło mi chwilę.  
     To bodaj najbardziej popularne ujęcie z "Popiołu...", jeśli nie w ogóle z całej filmografii Zbigniewa Cybulskiego. Szykując się do wycieczki, to właśnie tym miejscem byłem najbardziej zaintrygowany. Jak widać, nie ma tu już tej filmowej przestrzeni, ale wciąż zachowana jest zbliżona linia horyzontu i polna droga, przy której rozgrywała się akcja w tej scenie. 
     Niby miałem dużo czasu na sfotografowanie każdego ujęcia, ale i tak nie wymierzyłem odpowiednio tego kadru. Prawdę mówiąc, to w tym wypadku miałem duże wątpliwości, czy stoję przy właściwym drzewie, bo jego wygląd nie jest tożsamy z tym widocznym na filmie, czego nie usprawiedliwia nawet miniony czas. Jego położenie wyciągnąłem z akcji filmowej, ale możliwe jest, że (choćby ze względu na światło) to konkretne ujęcie zostało nakręcone wbrew temu co widać na ekranie, przy zupełnie innym drzewie.  

poniedziałek, 27 lipca 2015

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. V

     Większość przyjezdnych studentów opuściła zapewne na okres wakacji Wrocław, co nie znaczy, że w mieście jest spokojniej. Nic podobnego, tę lukę zapełniają teraz turyści różnej maści. Chciałbym wierzyć, że jakiś odsetek z nich, w minimalnym stopniu uprawia nawet turystykę filmową. A więc nie chcąc od nich odstawać przedstawiam kolejne zdjęcia z filmu Wajdy, uwieczniającego ulice tego miasta.  
     W tym poście miejscem wydarzeń jest skrzyżowanie ulic Zielińskiego i Bogusławskiego, tuż przy wiadukcie nad tą pierwszą. Maciej ucieka przed bohaterem granym przez Bogumiła Kobielę, trafiając na grupę żołnierzy. Ci zauważają u niego broń i również starają się go zatrzymać. O ile sam wiadukt nie zmienił się bardzo od 1958 roku, to część Wrocławia znajdująca się za nim rozrosła się znacznie. 
     A to widok w lewą stronę od poprzedniego ujęcia. Wewnątrz "nasypu" kolejowego znajdują się obecnie sklepy i puby. Tory, które przebiegały w jego sąsiedztwie zostały zdemontowane a na ich miejscu znajduje się teraz jezdnia. 

piątek, 5 czerwca 2015

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. IV

     W dzisiejszym poście po raz kolejny zobaczymy na podstawie filmu "Popiół i diament" jak bardzo Wrocław zmienił się przez ostatnich kilkadziesiąt lat. 
     Rozmawiałem ostatnio z wujkiem, który mieszka kilkanaście pieszych minut od ścisłego centrum Wrocławia. Opowiadał, że jak kupił mieszkanie w latach 80-tych, jego znajomi byli zdumieni, że chce mieszkać na tak dalekich peryferiach. Dzisiaj taki graniczny obszar znajduje się dobrych kilka kilometrów dalej. Piszę o tym, bo wygląda na to, że podobna sytuacja ma miejsce na powyższym zdjęciu. Po koniec lat 50-tych za wiaduktem kolejowym na ulicy Komandorskiej rozciąga się horyzont ze względnie niewielką zabudową (aczkolwiek, jak mówi mapa z tego okresu, miasto już wtedy sięgało w tamtym kierunku jeszcze spory kawałek). Obecnie ten obszar zmienił się nie do poznania.  
     To miejsce znajduje się kilkaset metrów dalej. Sytuacja wygląda tu trochę inaczej niż na Komandorskiej. Jedna rudera została zastąpiona inną. Z budynków po prawej stronie ostała się jeszcze kamienica. 

piątek, 27 marca 2015

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. III

     Planując zdjęcia związane z miejscami kręcenia filmu "Popiół i diament" we Wrocławiu natknąłem się na ciekawą niespodziankę. Otóż spora część wydarzeń przedstawionych w filmie, ze słynną sceną płonących kieliszków na czele, rozgrywa się w hotelu Monopol. Taką nazwę widzimy kilkukrotnie na głównych drzwiach hotelu. Przeglądając informacje dostępne w internecie (z Wikipedią włącznie) widzę, że przyjęło się za pewnik, że film kręcony był w autentycznym hotelu Monopol, mieszczącym się przy ulicy Heleny Modrzejewskiej, co po analizie filmu i zdjęć hotelu okazuje się być nieprawdą. Od premiery filmu minęło już ponad pół wieku, więc takie nieporozumienie nie musi wcale dziwić. Z drugiej strony pokazuje niepokojący wpływ, jaki może mieć obraz na świadomość społeczeństwa.  
     Wszystkie trzy zdjęcia pochodzą z jednego ujęcia z ostatniej sekwencji filmu, kiedy bohater opuszcza hotel na dobre. Wejście do hotelu widoczne za nim, pojawia się w filmie kilkukrotnie, jednak tutaj jest najlepiej widoczne, szczególnie, że można je zobaczyć w towarzystwie istniejącej do dzisiaj kamienicy.   
      Wszystko bowiem wskazuje na to, że miejscem kręcenia scen hotelowych był budynek, którego ruiny znajdują się po przeciwnej stronie kościoła św. Doroty, w stosunku do rzeczywistego hotelu Monopol. Co jeszcze ciekawsze, budynek ten na filmie wydaje się zajmować więcej miejsca, niż obecnie jego fundamenty. Jest to o tyle dziwne, że na mapach z tamtego okresu widnieje ulica św. Doroty, którą teoretycznie jego powierzchnia powinna zasłaniać.  
      Trudno powiedzieć co kiedyś mieściło się w sąsiedniej kamienicy. Wiem natomiast, że dzisiaj jest tam szkoła podstawowa, stąd kolorowe rysunki na jej ścianach.  
     Ostatni kadr nie należy do najczytelniejszych, ale zostawiam go, bo mimo to można ocenić sobie różnice między tymi dwoma okresami. 

czwartek, 12 lutego 2015

Pipiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. II

     Nieco ponad miesiąc temu, 8 stycznia, minęła 48. rocznica śmierci Zbigniewa Cybulskiego. Aktor próbował wskoczyć do ruszającego z Dworca Głównego we Wrocławiu pociągu co skończyło się tragicznie. Zmarł tego samego dnia w szpitalu. Co roku tego dnia, tablica upamiętniająca to przykre wydarzenie znajdująca się na trzecim peronie dworca, pokrywana jest kwiatami i zniczami. Dzisiaj na blogu klolejna porcja wrocławskich lokacji z filmu "Popiół i diament". 
     Kościół, którego boczne wejście widać po lewej stronie oraz drzewo widoczne na kolorowym zdjęciu na wprost, pojawiły się w pierwszym poście dotyczącym tego filmu. Tamto ujęcie zostało usytuowane z przeciwnej strony, a drzewo ze zdjęcia współczesnego przysłaniało fronotwą ścianę kościoła. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że drzewo z obu fotografii to ta sama roślina, ale po dłuższym przyjrzeniu się widać, że odległości nie pasują do siebie. 
     Cofamy się kilka metrów i możemy zobaczyć większą część ulicy Franciszkańskiej. Fundamenty, których fragment widać po prawej stronie, to pozostałość po budynku grającego w filmie hotel Monopol, który w rzeczywistości mieścił się i nadal znajduje się po drugiej stronie kościoła, na równoległej ulicy Heleny Modrzejewskiej. 
     Jeszcze parę kroków do tyłu i pojawiają się elementy, które najprawdopodobniej nie są elementami scenografii. Po stanie wnętrza widocznego na filmie wnioskuję, że budynek w niektórych miejscach mógł być autentycznie zapezpieczony w taki własnie sposób. Chwilę po tym ujęciu bohaterowie zatrzymują się przy, i wchodzą do świątyni, przez portal, którego niestety nie jestem w stanie zlokalizować, a który może się mieścić w miejscu gdzie dobudowano plebanię. 

piątek, 19 grudnia 2014

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda

     Mój stosunek do lektur szkolnych w okresie szkoły podstawowej nie był wzorowy. Niby ich celem było rozwijanie świadomości funkcjonowania prozy, ale we mnie wywierały przeciwny efekt. Fabuła rzadko mnie wciągała, bohaterowie wydawali się obcy, a język przeważnie zrażał zamiast przyciągać. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że powodem takich odczuć był fakt, iż konkretne pozycje były narzucone przez system edukacji, a nie zostały wybrane z własnej woli. Dlatego wierząc, że nie wszystkie książki są mało interesujące, na przełomie podstawówki i liceum sięgnąłem po powieść "Popiół i diament" Jerzego Andrzejewskiego. Nie było to najlepszy wybór, bo nie pamiętam, żebym dotarł do ostatniej strony, natomiast nie zniechęcony tym, sięgnąłem po adaptację Andrzeja Wajdy, która wtedy przypadała mi do gustu. Jest to historia młodego członka Armii Krajowej - Maćka Chełmickiego, który dostaje zlecenie zabicia ważnego działacza partii komunistycznej. W międzyczasie poznaje dziewczynę, rodzi się miłość, a w umyśle bohatera pojawiają się wątpliwości co do sensu swoich opozycyjnych działań. 
     Większa część filmu kręcona była we Wrocławiu, a wstęp, z którego pochodzi słynne ujęcie Cybulskiego trzymającego karabin, powstała w Trzebnicy, którą zamierzam odwiedzić na wiosnę.   
     Pierwsze wrocławskie ujęcie to głośnik przekazujący bieżące informacje, znajdujący się na tle kościoła św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława. To w tej okolicy będzie się rozgrywać większa część filmu i jej też będzie dotyczyć kilka przyszłych postów. W tej chwili można się zapytać dlaczego głośnik ewoluował w takie duże drzewo, skoro na filmowym ujęciu nie ma jego śladu (nawet kiedy kamera zjeżdża na poziom ulicy). Różnica między zdjęciami to 56 lat, więc wydaje mi się, że coś powinno być już wtedy widoczne. Nie umiem tego wyjaśnić.   
     Przy tym zdjęciu można pośpiesznie wyciągnąć błędne wnioski, dlatego jestem winny małe wyjaśnienie. Tuż za moimi plecami znajduje się brama na dziedziniec, zza której nie byłoby sensu robić zdjęcia, bo wszystko byłoby zasłonięte przez otaczający go mur i kamienicę. Jest jakieś prawdopodobieństwo, że ten właśnie mur znajduje się w miejscu, gdzie stała wysoka ściana widoczna na filmie, ale odległości pomiędzy wszystkimi widocznymi tu budynkami nie zgadzają mi się. W każdym wypadku, ruiny zza ściany to nie może być nic innego jak Pałac Królewski - obecnie prezentujący się o niebo lepiej. Ktoś mógłby spytać jakim cudem odnalazłem tę lokalizację i skąd właściwie wiadomo, że to jest to samo miejsce. Przyznaję, sam nigdy bym tego nie odgadł. Wiedzę tę znalazłem na tej stronie-link-gdzie jakiś spostrzegawczy miłośnik Wrocławia zauważył, że wieżyczki z prawej strony kadru to nic innego jak dach kamienicy przy ul. Kazimierza Wielkiego. Nie chce być inaczej.