sobota, 6 sierpnia 2016

Popiół i diament (1958), reż. Andrzej Wajda, cz. IX

     Do znudzenia, dzisiaj następne trzy zdjęcia tropem "Popiołu..." i jego trzebnickich lokacji. 
      Ale jak zrezygnować np. z tego powyżej, kiedy daje on dość znaczące pojęcie o zmianie jaka zaszła w tym miejscu? Jak pisałem w poprzednich postach, kapliczka przedstawiona na filmie sprawiała wrażenie postawionej w szczerym polu. To ujęcie dobrze przedstawia dlaczego takie wrażenie powstawało. Dzisiaj ta urokliwa przestrzeń nie jest już tak dobrze widoczna. Bliskie sąsiedztwo obrosło w różnego rodzaju altanki, które skutecznie zepsuły pierwsze, filmowe, odczucie.
      Widząc to zdjęcie znajomy zastanawiał się, czy to traktory rozjechały całe pole po 58 roku. Moja wina, zdjęcie wykonałem pod niepoprawnym kątem, trzymając aparat za wysoko, pokazując zbyt dużo pola i tym samym podnosząc linię horyzontu. Ale faktem jest, że układ pól zmienił się nieco przez te wszystkie lata.
     I jeszcze jedno unikalne spojrzenie, tym razem na drzwi kapliczki. Być może górny próg pochodzi jeszcze z okresu produkcji filmu, ale reszta to już nowa epoka. 
 A na koniec jeszcze mała zapowiedź:

sobota, 23 lipca 2016

Ida (2013). reż. Paweł Pawlikowski, cz. III

     Dzisiaj trzy kolejne zdjęcia z "Idy", tym razem ukazujące wnętrze kamienicy, w której mieszkała ciotka tytułowej bohaterki.
     Ciekawe jest to, że klatka schodowa pokazana na filmie rzeczywiście znajduje się w kamienicy, którą pokazano wcześniej z zewnątrz. Niby nie powinno to dziwić, ale znając praktyki kręcenia miejsc, które teoretycznie powinny znajdować się obok siebie, w bardzo odległych lokacjach, jestem zaskoczony. 
     Najwidoczniej i wygląd klatki i możliwości zagrania światłem były wystarczająco dobre do tej sceny (albo osoby odpowiedzialne za jej nagranie były wystarczające utalentowane), że nie było potrzeby szukania innego pleneru.
     Docierając do drzwi mieszkania pojawiło się naturalne pytanie - czy sceny rozgrywające się w jego wnętrzu były faktycznie tam kręcone czy w tym momencie przeniesiono się już do studia czy innego wnętrza? Na ten moment niestety odpowiedź pozostaje tajemnicą, bo z szacunku dla prywatności moje dociekania nie przekroczyły drzwi mieszkania.   

poniedziałek, 18 lipca 2016

Utalentowany pan Ripley / The Talented Mr. Ripley (1999), reż. Anthony Minghella, cz. IV

     Dzisiaj następna wizyta przy Schodach Hiszpańskich śladami utalentowanego pana Ripley'a.
     Jedno z niezbyt pociągających porównań, pokazujące jednak, że na przestrzeni lat kolor ścian kamienic nie pozostaje jednakowy.
     To ujęcie natomiast mówi, że kolory to chyba najpoważniejsze zmiany jakie mają tu miejsce.
     I jeszcze jedno frontalne ujęcie schodów. Zbyt wiele o różnicach powiedzieć tutaj nie mogę, zwróce tylko uwage na to, że znajomość filmu istotnie zwiększyła przyjemność płynącą z odwiedzenia tego miejsca.

poniedziałek, 11 lipca 2016

80 milionów (2011), reż. Waldemar Krzystek, cz. IX

     Zdjęcia z dzisiejszego posta dotyczą akcji kręconej w okolcach wrocławskiego Zacisza. Tutaj, na ulicy Moniuszki, postawiono przystanek autobusowy na którym kontaktują się ze sobą działacz Solidarności i dolnośląskiej opozycji.     
      Dzielnica ta autentycznie zasługuje na swoją nazwę, ponieważ w odróżnieniu do innych części Wrocławia jest tu faktycznie bardzo cicho. Być może to, jak również zabudowania przypominające o minionych latach zdecydowały, że własnie tutaj nakręcono tę scenę.
      Jedna rozklekotana wiata, kilku statysów i sztuczny śnieg - takimi prostymi środkami udało się osiągnąć przekonujący (przynajmniej mnie) efekt.
     Przyznaję, że miałem trochę więcej czasu na zrobienie zdjęć niż zazwyczaj, a i tak nie wykorzystałem go w stu procentach. Powyższe porównanie trochę zepsułem nie zwracając uwagi na pozycję tła. Mimo tego widać, że aby dzisiaj nakręcić taką prostą scenę, nawet w nie zbyt nowoczesnym miejscu, potrzebna jest pewna ingerencja w scenografię. 
     Razem z bohaterem opuszczamy ten spokojny zakątek, wracając na większe arterie miasta. Być może i tutaj trzeba było usunąć kilka współczesnych znaków, ale wydaje się, że poważniejszą kwestią było sprowadzenie kilku pojzadów z epoki, co zresztą dotyczy sporej części filmu.

sobota, 2 lipca 2016

Most szpiegów / Bridge of Spies (2015), reż. Steven Spielberg, cz. IV

     Dzisiaj kontynuacja ponurej wizji Berlina według Stevena Spielberga. 
     Wciąż kręcimy (się) w tym samym miejscu, ale co jakiś czas odsłania się inny motyw. Tutaj w tle, w całej okazałości można zobaczyć kamienicę, którą najwidoczniej nawiedził poważny pożar jakiś czas temu. Korzystając z tej mało eleganckiej pozostałości, twórcy dobudowali po prawej stronie fragment scenografii, reprezentujący jeszcze bardziej zniszczony budynek, co w całości daje przekonujące wrażenie. Żeby jeszcze powiększyć odczucie zniszczenia tego miasta, przy zupełnie "zdrowych" elewacjach rozsypano fragmenty gruzu. 
     To ujęcie przedstawia widok z zachodniej strony miasta (tj. Berlina) na powstającą właśnie granicę i cześć wschodnią widoczną za nią. Bohater przechodzi przez istniejącą jeszcze przerwę żeby spotkać się z przyjaciółką, co później źle się dla niego skończy. Cała konstrukcja przedstawiająca wykańczany mur to steropianowa (lub z podobnego materiału) imitacja.
     To już ujęcie z przeciwnej strony. Żółta kamienica niedługo przed rozpoczęciem zdjęć została odświeżona. Dla potrzeb tej produkcji, oczywiście za zgodą mieszkańców, została ona zabrudzona przez ekipę przygotowującą plener, aby zostać ponownie pomalowana już po zakończeniu zdjęć.

sobota, 25 czerwca 2016

Rzymskie wakacje / Roman Holiday (1953), reż. William Wyler, cz. VI

     Dzisiaj skromnie, bo tylko z jednym zdjęciem, ale znowu takim, które zajęło mi trochę czasu na rozszyfrowanie. 
     Pozornie wszystko układa się prawidłowo: plan pierwszy, drugi i trzeci pasują świetnie. Problem pojawił się w momencie, kiedy przyglądałem się temu miejscu porównując ujęcia wykonane z przeciwnej strony, tzn. z ulicy w kierunku stolików i tła, na którym znajdowała się kawiarnia. Żadnego z tych ujęć nie udało mi się powtórzyć, ponieważ nic z tego co widać na filmie i tego co można podejrzeć na googlowskim street view nie pasowało do siebie. Zacząłem wątpić czy stoliki rzeczywiście stały w tym miejscu przy Panteonie, czy powyższe ujęcie to wynik zastosowania tylnej projekcji. Ostatecznie jednak sądzę, że stosowanie jakichkolwiek sztuczek do tak prostej sceny nie byłoby opłacalne (tym bardziej, że popularna świątynia jest tu jedynie marginalnie widoczna), a różnice o których wspominałem to najwyraźniej solidna modyfikacja budynku. 

sobota, 18 czerwca 2016

Mission: Impossible - Ghost Protocol (2011), reż. Brad Bird, cz. IV

     Odświeżyłem sobie niedawno czwartą kinową część M:I i muszę przyznać, że bawiłem się niewiele gorzej jak za pierwszym razem. Rażące efekty komputerowe i absurd niektórych rozwiązań zostały przysłonięte dobrze zainscenizowanymi scenami, muzyką i odpowiadającym mi humorem. Ponad to, seans ten odbyłem pierwszy raz po wizycie praskich lokacji, co też wpłynęło pozytywnie na odbiór filmu. 
     Przechodząc do rzeczy wejdziemy w scenę, w której Cruise lawiruje ulicami Pragi (a filmowej Moskwy), zaraz po ucieczce ze szpitala. Odnosząc się do powyższego zdjęcia ktoś może zapytać "po co robić coś takiego?" Faktycznie, na pierwszy rzut oka może to wyglądać żałośnie, być zupełną stratą czasu i w ogóle odchodzić od całego założenia turystyki filmowej. Z mojego punktu widzenia wygląda to jednak inaczej - widok chodnika jest ciekawy przez samą korekcję barwną (dla wiernych fanów może być cenny przez stopy aktora), za kilka lat odnalezienie tego miejsca może być trudniejsze niż teraz, a na jego sfotografowanie potrzebowałem maksymalnie 5 minut, bo znajduje się w okolicy innych lokacji. Porównując to miejsce do Hobbitonu czy Hogwartu jego wartość może być rzeczywiście zerowa, ale jednak znając kontekst filmu i rozmieszczenie kolejnych ujęć mówi coś o tym, jak powstają filmy. Ekipa nakręciła kilka ujęć w jednej okolicy sugerując nam, że akcja dzieje się na przestrzeni całego miasta. Moim zdaniem to jest ciekawe i warte uwiecznienia.  
     W tym wypadku trochę schrzaniłem ujęcie. Mogłem cofnąć się trochę pokazując większą część ściany i nic by na tym nie ucierpiało, ale chyba bałem się, że zasłonię kamienicę za nią (która i tak jest mniej interesująca). 
     Ujęcie w przeciwnym kierunku. Znowu widać różnicę, jaką daje inna ogniskowa. Filmowa ulica wydaj się być trochę dłuższa niż jest na moim zdjęciu, co, za sprawą kamiennej ściany w konsekwencji wygląda ciekawej. Schody na jej końcu to miejsce, które zostało opisane w jednym z poprzednich postów, a więc to, które bohater mijał kilka ujęć wcześniej, zgarniając kurtkę z suszarki. Natomiast co do tego ujęcia, gdyby ktoś był ciekawy - w odpływie nie znalazłem telefonu, nawet tam nie spojrzałem.