Przyszła pora na klasykę. Scena z fontanną Di Trevi z "La Dolve Vita" jest jedną za bardziej rozpoznawalnych w światowej kinematografii. Hollywoodzka gwiazda, Sylvia (Anita Ekberg), brodzi w wodzie w długiej czarnej sukni, ucieleśniając wolność i zwierzęcą witalność, podczas gdy Marcello (Marcello Mastroianni) podąża za nią, oczarowany, ale ostatecznie bierny.
Mimo że na ekranie scena wygląda na zmysłową i ciepłą, rzeczywistość była zgoła inna: kręcono ją w marcu, kiedy woda w fontannie była lodowata.
Ekberg, Szwedka przyzwyczajona do chłodu, stała w wodzie przez godziny bez mrugnięcia okiem.
Mastroianni natomiast potwornie marzł – krążą legendy, że pod garniturem nosił skafander nurka i wypił całą butelkę wódki, żeby przetrwać zdjęcia. W momencie kręcenia finałowego zbliżenia był ponoć kompletnie pijany.
Dla Felliniego ta scena nie była tylko "ładnym obrazkiem". To moment, w którym sacrum, a więc monumentalna barokowa fontanna, miesza się z profanum - nocnym życiem bohaterów oraz celebrycka pustką.
Marcello szuka w Sylvii czegoś głębszego, niemal boskiego, ale gdy woda w fontannie nagle przestaje płynąć o świcie, czar pryska. Zostają sami w świetle dnia, które obnaża ich zagubienie.
W 1996 roku, po śmierci Marcello Mastroianniego, fontannę Di Trevi wyłączono i przyciemniono na niej światła na znak żałoby – tak silnie aktor był kojarzony z tym jednym, konkretnym miejscem.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz